Załoga G tekst

Smaki dzieciństwa

Temat: EL BANDA - Skutki uboczne. Nowa płyta już niebawem !!!
" />mocne teksty...atut Ani od zawsze, jeżeli gdziekolwiek pojawiły się grafomańskie "akcję" to nie mnie to oceniać, miodek ze mnie żaden. baaaardzo, ale baaaardzo lubię jej teksty
teksty na nowej płycie zdecydowanie cięższe, trzeba się z nimi jakoś uporać, tak samo jak z muzyką, która nie pozwala ot tak szaleć w pogo.
niedawny koncert El Bandy na Rozbracie, był ciekawą, dość trudną przygodą - natężenie nowych kawałków, jak na mój gust zbyt duże - płyta jeszcze nie osłuchana, stąd przyswajanie na koncertach słabsze.
to jest bardzo dobry zespół, mający coś do przekazania.
i w ogóle fajna z nich załoga
Źródło: forum.hard-core.pl/viewtopic.php?t=35447



Temat: Granatem w lufe
Kolego Tołdi! Ale mi dokładnie chodziło o wrzucenie granatu do lufy czołgu i to jeszcze "gdy ten odrygluje zamek". I o nic innego.

Pewnie autorowi twego tekstu chodziło jeszcze o to, że granat wleci wtedy do środka i wybije załogę.

Co do innych metod widziałem za młodu dokumentalny film zrobiony przez radakcję filmów wojskowych ("POLIGON" się to chyba wtedy nazywało). Był puszczany w telewizji.
W filmie tym pokazywano jak to żołnierz przyczaił się przed jadącym czołgiem, wspiął sie na pancerz czołowy, zwojem jakiegoś kabla zasłonił peryskop kierowcy, zsunął się, poczekał aż czołg przejedzie nad nim i z tyłu rzucił granatem.
Film był wyswietlany w latach 70.
Wydaje mi się, że czołgi z dykty już kiedyś u nas przerabiano.

Nie jestem malkontentem. Być może z pradopodobieństwem np. 1:1000000 wrzucenie "granatu w lufę czołgu" powiodłoby się. Tylko po co tracić 999999 żołnierzy?
Czy zwykła butelka z benzyną nie byłaby skuteczniejsza?


Zreszta w tej sytuacji najlepiej wypowiedzieliby się ludzie którzy jakiegoś "pancera" widzieli w prawdziwej akcji bojowej. Podejrzewam, że dosadnie wypowiedzieliby się o tej metodzie walki z czołgami.
Źródło: dws.org.pl/viewtopic.php?t=13277


Temat: Komnata Wyzwań
Ha! Cóż to za topó... Znaczy, cóż za pojedynek!

Pojedynkujące się: Semele, Skye
Tytuł: Zastępstwo (tytuł uznajmy za roboczy, każdy tekst powinien mieć swój tytuł, bo co to za porządki, żeby dwa teksty pod tym samym tytułem?)
Forma: proza
Konwencja: A jak myślicie?
Długość: minimum 7000 znaków bez spacji
Temat: Święty Mikołaj, jak wiadomo, posiada fabrykę zabawek. W fabryce znajdują się krasnoludki (ciche, pokornego serca, mają czerwone względnie zielone czapeczki, piją dużo kakao). Generalnym zajęciem krasnoludków jest śpiewanie radosnych piosenek i zasuwanie w mikołajowej fabryce jak te osiołki. Tylko tutaj mamy problem. Rok 2008 generalnie się nie popisał i w grudniu postanowił ukoronować swoje całoroczne próby zatrucia wszystkim życia. Krasnoludki złapały tasiemce. Sprawiedliwie, każdy po jednym. Posiadanie tasiemca jest mało przyjemną okolicznością, a jak się jest takim małym, spokojnym krasnoludkiem, to w ogóle przechlapane. Cała załoga poszła na chorobowe i Mikołaj był zmuszony zatrudnić zastępstwo. Na szczęście w ostatniej chwili znalazł solidną ekipę. Krasnoludy (ruda broda, zakazana morda, topór w ręce, niektóre prawdopodobnie słyszały, że gdzieśtam istnieje jakieś kakao). A tu Gwiazdka musi się odbyć! Ho, ho, ho, ho!
*Warunki dodatkowe: Jak to co? Owieczka!
Beta: nieobecna
Termin: zatem północ w Wigilię, tak? (dla niezorientowanych: Wigilia w tym roku wypada 24 grudnia, czyli jeszcze przed Świętami)

[stempluje z rozmachem]
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=9292


Temat: Uczeń i Mistrz
Mniam, bardzo sssmaczne warunki, Mój Ssskarbie.

Pomysł:
A - 1,5
B - 1,5
Oba są dynamiczne, zgrabne, sensowne, a dodatkowo mocno się różnią - to na plus. Bez większego zastanowienia po równo.

Styl:
A - 0,3
B - 1,7
W A przeszkadzało mi rozchwianie i przeskoki, od komentarzy na temat załogi, okraszonych przekleństwami, do zastanowienia, wspomnień, dygresji. Uwaga w nawiasie niezbyt mi pasuje, podmiot domyślny nieco szwankuje w pewnym miejscu, a "Starcie z Czarnobrodym zmieniło wszystko" gwałtownie domaga się rozwinięcia, ubarwienia.
W B spokoje, uprzejme słowa-myśli Ucznia są przerażające, ale styl nigdzie się nie załamuje. Podoba mi się ujęcie sceny prosto, bez niepotrzebnego gadulstwa - zostaje jasna, pusta przestrzeń, tylko walka i nic poza nią, a to pozwala się skupić i zagłębić w nastrój.

Realizacja tematu:
A - 1
B - 1
Wszystkie warunki spełnione, uczeń, mistrz, broń, pióro - obecne, choć to ostatnie w tekście A umieszczone jakby nieco na siłę.

Ogólne wrażenie:
A - 0,5
B - 2,5
Oba teksty mają swój klimat, ale o wiele bardziej przemawia do mnie B. Czytając, mam przed oczami komnatę z jasnego kamienia, z wysokimi oknami. Dużo słońca, kurz i pustka. Uczeń, który skupia się całkowicie na walce - zemście? - i patrzy na Mistrza, który oddycha coraz płycej, coraz bardziej chrapliwie. Wydaje się, że on słucha myśli Ucznia i nie ma siły odpowiedzieć. Ten dziwny, kpiący, lodowaty uśmiech mnie przeraża, za nic i nigdy nie spojrzałabym Uczniowi w oczy.

Razem
A - 3,3
B - 6,7

Gratuluję, udany pojedynek.
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=11675


Temat: Filmy na chandrę
Skoro nie, to moŻe Prestiż? Nie wiem czemu wzbraniałem się przed oglądaniem tego filmu, filmu który jest chyba najlepszych z tych, o jakich tu się mówiło, no, w okolicach jakości Death Proofa. Niestety, to film o którym należy wiedzieć jak najmniej, więc nie mogę wiele napisać, poza tym że jest arcyświetny.
Przede wszystkim - chyba nie widziałem filmu który jest tak niezwykle koherentną, spójną symbiozą treści i formy, montażu. Zwróćie na to uwagę. I możecie się śmiać ze mnie, nie poznałem mego ulubieńca, Bowiego. Nic dziwnego Że go uwielbiam.

Wczoraj próbowaliśmy Rysia. Ja Bareję bardzo lubię, PAT mniej. Po jakiś 6 minutach filmu, kiedy padło około 10 zabawnych tekstów, stwierdziliśmy zgodnie, że podarujemy sobie. I za to obejrzeliśmy The Thing, który jest, naprawdę, rewelacja. Klasyk Carpentera, z obrzydliwie głupią fabułą - na stacji na Arktyce jest kosmita, który potrafi doskonale imitować wszystkie organizmy z którymi zajdzie w kontakt. Głupota przedstawienia obcych swoją drogą (choć to 1982, i według Wiktorii, film ten przegrał box-office z powodu "ET", który wtedy się zjawił. To ja wolę jednak Rzecz), ale jak wspaniale to potraktowane - pełna izolacja, nikt nie wie kto jest obcym, kto jeszcze nie, i załoga gine tyleż od obcych, co od wzajemnego napięcia. Atmosfera doskonała, wyborowa, a do tego obrzydliwie i ohydne efekty specjalne z kosmitami. Mniam, mniam, obowiązkowo.
Źródło: nippun.aevi.pl/viewtopic.php?t=148


Temat: Cracovia - Zagłębie Lubin (1-1) / 02.10.2009
" />
"> Czas rozliczać za transfery...

Co to za głupi tekst? Żartujesz sobie? Kogo Ty chcesz rozliczać?
Od zmiany sztabu przyszedł Traore i Ekwueme, więcej nie było czasu... reszta to zasługa starej załogi. (Będziesz ich teraz ścigał? )

A co do meczu to:
> Plizga i Kolendowicz to samą szybkością meczu nie wygrają, niech zaczną coś myśleć głowa do góry a nie w nogi i do przodu...
> Costa + za angaż w akcje ofensywne, ale - za, nie które głupie straty.
> Kapias, Jasiński, Kocot swój poziom (jak to z nimi bywa lepsze i gorsze zagrania, ogólnie przeciętnie).
> Łabędzki widać, że coś potrafi pokierować grę za Stasiaka.
> Hanzel za dużo kombinowania z tym przekładaniem nóg nad piłka (naprawdę poczuł się gwiazdeczką), niech popracuje nad strzałami, bo żenada.
> W środku pola całkiem nie źle, większość piłek przejmowanych przez naszych środkowych (Ekwueme, Jackiewicz, Bartczak).
> Traore dobrze, waleczny, potrafi się zastawić, ale mimo wszystko myślę, że razem z Micanem stworzyli by dobry duet.
Źródło: zaglebie-lubin.pl/forum/viewtopic.php?t=4642


Temat: Zjawiska niewyjasnione
Tak w ogóle trzeba najpierw wyjaśnić, że piorun nie ma prawa nic zrobić samolotowi. To dosyć często się zdarza, że piorun wyładowuje się na samolocie (czasem kilka razy podczas jednego lotu). Mówił o tym zawodowy pilot dziś w tv, a z własnego doświadczenia wiem, że nic specjalnego się wtedy nie dzieje.
Skoro załoga nie wezwała pomocy tzn. że nie zdążyła/nie miała czasu lub najzwyczajniej padła cała elektronika - ale nie przez piorun na niebiosa! Być może stało się coś poważnego z silnikami (tak przypuszczam). Odpada też opcja z wodowaniem samolotu. Ten model podobno jest tak zriobiony, że nie jest w nim możliwe tak jakby... analogowe sterowanie. Jeśli pada elektryka to koniec.
Jednak faktem jest że nie można odnaleźć tego samolotu. Jest to dziwne bo, albo świadczy o tym, że jednak ziemianie nie dysponuja sprzętem jaki sobie wyobrażamy (co jest prawdopodobne), albo mamy międzyplanetarny spisek z ufo-porywaczami z zakonu Trójkąta w roli głównej. Może Dan Brown pomoże?

(tylko proszę - bez tekstów o niesmaczne podchodzenie do poważnej sprawy).
Źródło: lfc.pl/forum/viewtopic.php?t=1645


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Smaki dzieciństwa